SPAM w wyszukiwarkach… czyli rób to co chce GOOGLE
Jak co dzień, przejrzałem dzisiaj najciekawsze strony poświęcone pozycjonowaniu. Odwiedziwszy jeden z blogów, którego autorzy mają olbrzymią wiedzę o pozycjonowaniu i marketingu w wyszukiwarkach, poczułem się mocno rozczarowany. Dlaczego, przeczytasz w tym artykule.
Na blogu SprawnyMarketing.pl Tomasz Frontczak napisał na temat spamu w wyszukiwarkach. Czytając artykuł nie mogłem odeprzeć przeświadczenia, że czytam tekst pracownika GOOGLE. Poczułem się, jakbym na siłę był zmuszany do współpracy z tą najpopularniejszą wyszukiwarką. Ale do rzeczy.
Sformułowanie SPAM stosuje się z reguły do wiadomości przesyłanych pocztą elektroniczną. Słownik języka polskiego definiuje spam jako niepożądaną informację wysyłaną za pośrednictwem poczty elektronicznej (sjp.pwn.pl/lista.php?co=spam). Niepożądany oznacza coś czego się nie chce lub którego obecność nie jest mile widziana (sjp.pwn.pl/lista.php?co=niepożądany).
O ile w przypadku wiadomości e-mail wysyłanej do konkretnej osoby, można definitywnie stwierdzić, czy jest to wiadomość niepożądana, o tyle w przypadku wyszukiwarki, z której korzysta wielu użytkowników jednoznacznie stwierdzić się tego nie da. Ta sama strona może być dla jednej osoby niezwykle wartościowa, dla drugiej stanowić zwykły śmietnik. Pomijam oczywiście sytuacje, kiedy strona pozycjonowana jest na frazy nie związane z tematyką strony. Dlatego też uważam, że w odniesieniu do wyszukiwarek sformułowanie spam używane jest na siłę, a dosadnie mówiąc, tak jak życzyłby sobie tego właściciel wyszukiwarki, a nie jej użytkownik.
Regulamin wyszukiwarki
Autor artykułu napisał, że:
Google, jaki i każda inna wyszukiwarka, ma prawo uznać za spam taką czy inną technikę i wymagać od webmasterów stosowania się do ustalonych reguł (chociażby pod karą usunięcia z indeksu).
Żeby mieć prawo wymagania stosowania się do ustalonych przez wyszukiwarkę reguł, najpierw webmaster musiałby te reguły zaakceptować. Prawda jest taka, że wyszukiwarka sama indeksuje stronę, a później narzuca webmasterowi własne reguły.
Nie podoba się, nie indeksuj strony - dla webmastera, może to stanowić obawę, a co będzie jeśli rzeczywiście wywalą mnie z indeksu, ale stanowi to znacznie większy problem dla samej wyszukiwarki, bo dzisiaj nawet GOOGLE nie radzi sobie z manipulowaniem wynikami.
Swoją drogą poza czystym SEO, czyli optymalizacją strony, wszystkie inne techniki są niezgodne z regulaminem. Tworzenia zaplecza - przecież jasno jest określone, że NIE WOLNO tworzyć innych stron, tylko po to by zwiększać link popularity właściwego serwisu.
Link SPAM
O spamie można mówić, jeśli chodzi o Link SPAM. Ale też nie nie jest to spam w wyszukiwarkach, a spamowanie blogów, forów dyskusyjnych, etc. Tylko wtedy można bowiem zdecydowanie określić, że na konkretny blogu czy forum pojawia się niepożądana informacja.
Swoją drogą czyż nie jest hipokryzją ankieta:
Pytanie: Czy wyszukiwarki uprawnione są do definiowania pojęcia spam?
Odpowiedź: Tak, wolność Tomku w swoim domku…
No skoro wolnoć Tomku w swoim domku to co komu do tego, co ja robię na swojej stronie WWW?
W czym tkwi problem?
Każdy widzi, że GOOGLE przestaje sobie radzić. Z jednej strony zapewnia się, że nie ma ręcznego sterowania wynikami, z drugiej zaś GOOGLE przyznaje, że są osoby, które tym się zajmują. Jeszcze dzisiaj jest to możliwe, nie mniej jednak obawy wyszukiwarki są jak najbardziej uzasadnione, że niebawem może to być niemożliwe.
Swoją drogą, czy jak wykupię miejsce reklamowe na każdym budynku w mieście i wywieszę na reklamę firmy, czy to będzie spam? Internetu nie można traktować w oderwaniu od rzeczywistości, a GOOGLE nie ma ŻADNYCH uprawnień, by decydować o formach reklamy firmy. Płatne linki tylko w GOOGLE? Cóż złego jest w kupowaniu linków na innych stronach WWW? GOOGLE twierdzi, że jest to wpływanie na wyniki. Skoro tak, to niech linków takich nie zalicza, przy ustalaniu rankingu.
Ja sprzedając link nie czuję się zobligowany do wstawiania parametru nofollow, tylko po to, by ułatwić firmie GOOGLE trzepanie kasy. To nie mój problem, ale wyszukiwarki.